0

Zapomniany bohater

Posted by admin on Lipiec 30, 2017 in Opowiadania |

Dzień pierwszy i bodajże ostatni tej historii

By nadać pewną tajemniczość, zróbmy w naszej scenie półmrok. Przy stoliku siedzi autor książek. Zabiera się do napisania książki, w której chciałby opisać niesamowitą historię, taką by sprawiła czytelnikowi satysfakcję z lektury. Jednak napisanie nie jest takie łatwe, stworzenie wirtualnego bohatera, nadanie mu cech, wprowadzenie go w jakieś historię z którymi musiałby się zmagać, aż do ostatniej strony, by w końcu wszystkie przygody zakończyły się dobrze. Tak zwykle bywa w książkach, ale autorowi jakoś wszystkie pomysły szybko ulatują w zapomnienie. Kim miałby taki bohater się zajmować, jaki zawód wykonywać? Ile dać mu lat? Czy to ma być kobieta, a może mężczyzna? Tworzenie bohatera fikcyjnego to budowa od podstaw, tak by każdy element pasował do siebie. Autor myśli o jakimś zwykłym człowieku, nie jakimś super bohaterze latającym, o nadludzkiej siły. Zwykły człowiek, a może jednak nie taki zwykły jak się wydaję. Zadaniem autora jest takie przedstawienie bohatera byśmy dostrzegli w jego poczynaniach jakąś magię. Autor w swoim dorobku ma już duży dorobek wydawniczy. Każda pozycja jednak to wiele pracy, której poświęcał swój czas, wykorzystując wszystkie zdolności jakie posiadał. Czy miał sukcesy? Według niego pewnie lepiej można byłoby rozplanować swoją karierą, gdyby tylko czas. Ten „gdyby cofnąć czas” bardzo tego nie lubił, zdawał sobie doskonale sprawę, że takie rozpamiętywanie nie ma sensu. Cóż mam dziś żałować tak jak chciał może się spełniać może pisać. O tym zawsze marzył. Jego linia była zbyt prosta on podświadomie marzył by być jak jego bohaterowie dokonujący heroicznych zadań, przemierzających zakątki, jakie tylko jego wyobraźnia mogła sobie dać z tym radę. Pisanie było taką małą namiastką tego wszystkiego. Nic się nie dzieje, nuda się robi z tego wielka, ileż można tak siedzieć i nic nie napisać. Czekajmy cierpliwie, bo przestaniemy to czytać, zajmując się ciekawszymi rzeczami, niż czekanie na akcji czy jakiś normalny wątek. Siedzi i siedzi tak zamyślony nasz autor, jednak zapomniał wyłączyć telefonu (na nasze szczęście, bo zaraz byśmy usnęli) i dźwięk klasycznej melodyjki rozchodzi się po pokoju. Zawsze jakiś ruch zauważamy u naszego artysty. Dobrze, ale sprawdźmy, kto tam wykonuje połączenie. O ile wiem to Y tak to on, dzwoni ważnej sprawie. Na początku klasyczne „halo, cześć, co porabiasz, przepraszam, że przerywam, ale…” i tutaj następuje większa pauza, tak jakby Y przygotowywał zdanie, które ma odmienić życie naszego autora, zmienić rytm jaki dotychczas znał. Cóż, to takiego „..wiesz jest sprawa, musisz mi pomóc” – nareszcie zostaje przerwana ta cisza w słuchawce. Powiedz co się dzieję, co mogę zrobić?- pyta się autor głosem w którym można było wyczuć zarówno ciekawość ale również zaniepokojenie.

Związku z tym, że autor ma ważny telefon, oczywiste wydaje się, przerwanie tworzenie bohatera, który w tym momencie musi odejść chociaż na jakiś czas w zapomnienie.

Nie wiemy o co poproszono autora, w czym mógł pomóc. Jest to bardzo dziwne dotychczas mogliśmy poznać wiele szczegółów z jego życia a tutaj w najlepszym, kulminacyjnym momencie się wątek przerywa. Tytuł tego opowiadania to zapomniany bohater, skąd ten tytuł, wiem tyle, że autor podczas telefonu został poproszony o rzecz, która wymaga bohaterstwa, i takim czynem się wykazał.

Jaki to czyn, czy nie możemy poznać tej historii? Bohaterski czyn to jaki? Pokonanie mocniejszego przeciwnika, walka ze słabościami…? I znów nie wiemy, gdzieś nasz Autor czyt. Zapomniany Bohater znikł.

Może go poszukać, gdzieś są przecież jeszcze bohaterowie,. Ileż w naszym życiu spotykamy wspaniałych ludzi, jaki podziw wzbudza w nas ich życie? A ilu znaliśmy, którzy nie są już pośród nas? Same pytania, bo „Zapomniany bohater” jest szukaniem bohatera, o którym zapomnieliśmy, nie docenialiśmy…Żyjmy tak by nie było „Zapomnianego bohatera” .

0

Historia życia człowieka nienarodzonego

Posted by admin on Lipiec 30, 2017 in Opowiadania |

Historia życia dzieci nienarodzonych

Księga otwarta

Dane nam było poznać świat. Jednak zabrakło miejsca dla wielu dzieci, które nie ujrzały słońca, dzieci, których zniszczyła aborcja, Każde z nich mogło chodzić po planecie Ziemia, ale nie ma ich po co to rozpamiętywać? Pamięć, daje im szansę zaistnieć choćby w naszych umysłach. Księga otwarta, bo niemożliwe jest opisanie wszystkich historii. Wiesz jak wygląda Twój sąsiad, Twoja sąsiadka, jak się ubiera, jakie ma włosy, a nie dane było nam spotkać wielu osób tylko dlatego, że sam człowiek odebrał im prawo do istnienia. Poznaj historię Księgi Otwartej…

Historia życia dzieci Nienarodzonych

Historia Natalki

Warszawa, bogata dzielnica miasta, tutaj po raz pierwszy pojawia się Natalka. Znajduję się dokładnie w brzuszku swojej mamy. Żyje już miesiąc, na razie tylko porusza się d elikatnie by mama nic nie poczuła, Razem z mamą chodzą na zakupy, oglądają filmy, pracują w jakimś pięknym budynku, gdzie ludzie są ubrani bardzo elegancko. Kim jest mama, jeszcze nie wiem, ale przecież ma tyle czasu, już niedługo jeszcze tylko osiem miesięcy i będą się widzieć, uśmiechną się do siebie, będą się bawić, będzie wspaniale. Mama Natalki jednak nie wie, że istnieje, a gdy się dowiaduje, jakoś nie pojawia się radość. Przychodzi jakiś pan pewnie tata, mamy tatę i mamę są nerwowi, mama płaczę. W tym dniu, w dniu w którym Natalka właśnie skończyła jeden miesiąc w brzuszku, nagle pojawia się niepokój, jest zagrożona, nikt nie chce jej ujrzeć, ale przecież ona chce zobaczyć świat. Wszystko dzisiaj się toczy szybko, mama dzwoni, z kimś się umawia, tata obok mówi, że nie ma innego wyjścia. Gdzieś znika radość, smutny dziś jest ten dom.

Miesiąc i trzy dni Natalka wchodzi razem z mamą do gabinetu…..

Kilka minut Natalka….pojawia Księga się otwiera Historia życia Natalki dziecka nienarodzonego toczy się dalej.

Natalka spędza jeszcze niecałe osiem miesięcy w brzuszku mamy, przez ten czas bardzo podrosła, lubi czasami dawać mamie znak, że jest i robi puk, puk, kto tam to ja Natalka. Tylko taty już przy mamie nie ma. I znów jakiś gabinet, Natalka już nie może, chce zobaczyć mamę, szuka wyjścia, jeszcze chwilka i Natalka widzi światło, płacze, zimno, pełno obcych ludzi, gdzie jest mama. Nareszcie czuje ciepło mamy, czuje się spokojna, jest przy mamie, przytulona, nic nie chce od świata, nie chce dziś oglądać drzew, ptaków, chce tak pozostać przy mamie.

Nareszcie opuszczają miejsce w którym ludzi tak poważnie chodzą, ubrani w takie same ubrania, otulana Natalka pierwszy raz jedzie samochodem. Tych pierwszych razy będzie o wiele więcej, niestety czasami będą łzy, ale Natalka jest dzielna razem z mamą sobie poradzą.

Natalka ma miesiąc tym razem według innego wzorca czasu, uwielbia spać, oj wyśpi się za wszystkie czasy i uwielbia pić mleko, oj wyrośnie na dużą dziewczynkę. Czas biegł szybko, dopiero wiedzieliśmy malca, a już dzisiaj pierwszy dzień w szkole. Dość typowo toczyła się jej edukacja, nie cierpiała matematyki za to uwielbiała plastykę, a szczególnie malowanie. Pierwszy obraz jakby inaczej pojawił się na ścianie, ale mama nie krzyczała:) Obrazy powstawały coraz doskonalsze, nie raczej pisząc o obrazach należy napisać bardzo twórcze. Przyszła miłość, poznała chłopaka, wszystko było takie proste, dzieciństwo, szkoła, miłość, prosta linia się układała, nie ma przecież jednak jasnego życia, miłość okazała się błędem, o pracę było trudno, ale codziennie z mamą zmagały się o lepsze jutro. Historia Natalii pisze się, żyje. Żyje i to najważniejsze, a przecież gdyby ten gabinet w pierwszym miesiącu nie został wymazany…

Kubuś

Kubuś obudził się, spokojny obok niego była mama, patrzyła na synka z miłością. Wypowiadała do niego jakieś słowa, ale on jeszcze był za mały by zrozumieć te dźwięki, tylko się uśmiechał zadowolony. Później dowiedział się jednak, że to nie jego mama, która go urodziła, to mama, która razem z tatą postanowili ofiarować jemu miłość. Nigdy nie przyszło mu poznać prawdziwych rodziców. Jednak jego miłość dla rodziców się nie zmieniła nawet, gdy poznał prawdę.

Kuby księga się otworzyła, tak naprawdę to nigdy nie było go, żył tylko niecałe dwa miesiące…Wystarczyła jakaś zabójcza trucizna za parę złotych, by nie mógł sam pisać historii swojego życia. Kilka złotych i Kubuś znikł, nigdy go nie było…Nieprawda on, był przecież, tylko kto o tym wie, księga otwarta nie pisze, czy miał żonę, czy lubił lody czekoladowe…księga otwarta,,, Księga otwarta pisze, że był Kubuś, i w jej pamięci pozostanie trzy miesięczny chłopiec…

W „Księdze otwartej” występują imienia, choć tak naprawdę dzieci nigdy ich nie dostały, a przecież każdy z nas ma imię. Księga otwarta przypisuję, imię, wszystkim, którzy istnieją, nie ważne czy ma jeden dzień, jeden miesiąc, jeden rok, dziesięć lat, sto lat.

„Księga otwarta” nie oskarża, nie wydaję wyroków.

„Księga otwarta” chcę w końcu być zamknięta, by nie dopisywano kolejnego imienia.

………………………………….

0

Bogactwo

Posted by admin on Lipiec 30, 2017 in Opowiadania |

Bogactwo bez znaczenia

Miał wszystko, o czym większość z Nas marzy. Pieniądze, władza, kobiety, wszystko na wyciągnięcie ręki. Chciał nowy dom, w Warszawie, w tym samym dniu miał już dziesiątki propozycji najlepszych rezydencji. Mając wszystko dostrzegał jednak, że czegoś mu brakuje, cóż z jego bogactwem, gdy i tak się starzeje, nie ma przecież lekarstwa na młodość. Ileż dałby złota tylko by żył wiecznie…Zawsze miał co chciał, już jako dziecko miał wszystko, otoczony jednak ludźmi tylko widzieli jego pieniądze. Nie przeszkadzało mu to, czuł się ważny, świat był jego.

Przychodzi jednak dzień, gdy świat upomniał się człowieka, który miał wszystko. Nagle pieniądze, były jedynie papierem, złoto metalem nikomu nie potrzebnym, diamenty jakieś szkiełka, które można stłuc i tylko pył po nich zostanie. Znikli ludzie, nie mógł już nikomu zapłacić, on już żegnał się ze światem. Leżał nie mogąc nic zrobić, bezradny.

Dla planety Ziemia na której spędził ostatnie lata, był nie żywy tj. istota, która przestaje istnieć, brutalnie zostaje wykreślona z indeksu ludzi. Nie ma. Brutalne nie ma. Na planecie Ziemia codziennie było brutalne „nie ma”. Nie było ważne czy się jest bogatym, ma się tony złota, nieważne czy ma się dzieci, żonę, czy jest się bogatym. Po prostu „Nie ma” było bez uczuć. Na Ziemi nazywa się to śmiercią.

Dziś tego bogatego człowieka, spotkało to co nie da się uniknąć.

Zostawił po sobie bogactwo, które już mu nie było w stanie pomóc, zostawił ludzi, którzy za pieniądze robili dla niego wszystko czego zapragnął, tylko tego jednego, nie mogli mu przywrócić życia na Ziemi.

0

Umierająca planeta

Posted by admin on Lipiec 30, 2017 in Opowiadania |

Planeta Ziemia i jej walka o przetrwanie

Posłuchaj, pomóż ratować Planetę

Początki planety, którą kiedyś zwano „Ziemią” zapowiadały się bardzo dobrze. Panował tam harmonia, spokój. Wszystko było proste, przewidywalne, słońce wschodziło zawsze o tej samej godzinie, by żegnać codziennie dzień pięknym zachodem. Zieleń, błękit, stanowiły barwy, które mogły się podobać. Lecz taka powtarzalność, dzisiaj dla wielu byłaby zbyt nudna. Tak i na tej planecie, szybko to co było ustalone, szybko zostało zmienione.

Pojawiły się istoty zwane ludźmi. Choć byli tylko gośćmi, zachowywali się jakby planeta należała do nich. Zaczęli niszczyć, przywłaszczać sobie naturę. W ciągu, krótkiego czasu, zieleń zaczęła znikać, błękitna woda, stała się brudna, powstała dysharmonia. Istoty zaczęli panować nad przyrodą, wykorzystując ją jednak w taki sposób, że przyroda, nie umiała sobie poradzić z nowym otoczeniem istoty.

Kim byli istoty zwane ludźmi?

Byli nielogiczną zagadką dla planety. Z jednej strony dopiero co uśmiechnięci, gdy za chwilę pełni złości, umiejący współpracować, ale też złowrogo nastawieni. Pełni przeciwieństw, nielogiczni. Planeta „Ziemia” próbowała ich zrozumieć, wybaczyć im ból, jaki zadawali jej codziennie.

Niszczenie Planety

Piękna Planeta szybko, zawładnięta przez człowieka, złapana w sidła, z dnia na dzień, miała coraz mniej uroku. Jej dawny blask, gdzieś zamierał. Dała istocie przecież tyle darów, nie chcąc nic w zamian, a ona nie doceniła tego.

Obrona Planety

Planeta wytrzymywała długo upokorzenia zadawane, przez człowieka, ale widząc, że zaczyna umierać, postanowiła walczyć. Postanowiła przegonić człowieka i nigdy więcej go nie wpuszczać. Zaczęła obserwować bardziej staranniej Istotę, by wykorzystać to przeciwko niej. Zauważyła, że, nie lubi ciemności, ucieka przed deszczem, nie jest przystosowany ani do gorąca ani do zimna. Bardzo słabą Istota, pomyślała Planeta, nie będzie problemu, aby pozbyć się przybyszów.

Atak na Istoty

Ataki na istoty były różne, jednym razem, zbyt mocne słońce, skwar, by później wykorzystać wiatr, przynoszący chłód, wielkie wody-wysychające jeziora. Istota jednak nie dawała za wygraną, lub po prostu nie miała innego wyjścia, nie miała innego miejsca gdzie mogłaby żyć. Musi zostać. Ataki trwają do dzisiaj, choć tak naprawdę, Planeta mogłaby zniszczyć Istoty, lecz ona, próbuje przemówić wykorzystując siły przyrody, dając znać by Istota zaczęła ją szanować.

Co by powiedział Planeta, gdyby znała język Istot.

Przybyliście, a ja, jako Planeta, przyjęłam Wam. Myślałam, że będziemy żyć obok siebie, ciesząc się każdym dniem. Wszystkie dary, jakie posiadam zaczęliście brać dla siebie, wykorzystywać je w nieodpowiedni sposób. Nie chcę Wam robić krzywdy, muszę się jednak bronić. Nie rozumiem Cię Istoto, czy nie chcesz oddychać świeżym powietrzem, pić czystej wody, odpoczywać w cieniu drzew? Więc nie rób krzywdy, naucz się korzystać z daru jakim jestem. Jestem coraz słabsza, jeżeli nie naprawisz swoich błędów, zginę, a Ty razem ze mną. Naucz się żyć obok mnie. Pomóż mi odzyskać dawny blask. Widzisz tą rzekę, nie zatruwaj tej wody, a widzisz ten teren gdzie był las, przywróć go, masz nogi dlaczego więc, ciągle używasz tego blaszanego stworu, z którego wydobywa się dym, który mnie truje…

Musisz zrobić dużo by to wszystko naprawić, ale musisz to zrobić by ocalić nie tylko mnie, ale i siebie.

Co się stała z Planetą? Możesz sam sprawdzić, wyjrzyj przez okno? Czy wszystko jest w porządku? Może Twoja pomoc w ratowaniu Planety zwanej „Ziemia” jest również potrzebna?

0

Słowo

Posted by admin on Lipiec 30, 2017 in Opowiadania |

Niedoskonałość słowa

Na początku było słowo… a czy słowo będzie na końcu?

Definicja słowa

Słowo jest to zbiór liter. Mówimy o słowie gdy ma już dwie litery, a najwięcej może…. o tutaj byłby problem, bo można wymyślić długie słowo i kto ci zabroni i będziesz mógł powiedzieć, że jesteś właścicielem najdłużeszego słowa. Inaczej wygląda z krótkim słowem, bo przecież nie da się zrobić słowa z 0 liter lub minus zera liter. Gdy mamy zero liter mówimy o ciszy słowa, a gdy mamy minus kilka liter mówimy o ciszy słowa pod minusem. Tak, to są fachowe regułki wymyślone przez kogoś nie wiadomo po co, nie wiadomo dlaczego. Jest pocieszenie tych regułek nie trzeba się uczyć to nie szkoła, w której zapamiętujemy słowa, by dostać lub nie dostać cyfry. W polskim systemie edukacji lubi się oceniać i stawiać takie cyfry tutaj jest zakres zaledwie od 0 do 6 gdzie zero nie ma jakiegoś znaczenia, jest bo trzeba od czegoś zacząć. Zero jest dyskryminowaną cyfrą, nic nie znaczącą. Dyskryminowane są też liczby 6,7,8,9 czyli w sumie mamy 5 liczb dyskryminowanych. Jeżeli uczeń nie che uczyć się regułek w szkole, i innych jeszcze mądrzejszych rzeczy, by je zapomnieć na drugi dzień, staje się oprawcą i dyskryminującym większą ilość cyfr, 1,2,3 no może 4 na wychowaniu fizycznym wpadnie. Zaraz zajmujemy się dyskryminacją cyfr, zapominając o słowie, które miało być bohaterem tego opowiadania.

Jest jednak pewna zależność słowa też bywają dyskryminowane, na rzecz innych. Wróćmy do liter, które metaforycznie można powiedzieć, że one materiałem budowniczym, z którego się buduje, ale tutaj nie tylko zbudujemy dom, fabrykę, zbudujemy niemal wszystko. Zbudujemy człowieka, zbudujemy samochód, zbudujemy przyrodę, zbudujemy przygodę, zbudujemy…Jak to bywa z budową, bywają te udane i ruiny. Słowo słowie nie jest różne. Ty będąc budowniczym słowa masz do dyspozycji materiał złożony z zaledwie 32 liter. Zaledwie 32 litery, ale nie narzekaj, taki Anglik mieszkający sobie w Anglii ma jeszcze gorzej on to jest dopiero biedak, on ma materiał liter zbudowanych z zaledwie 26 liter. Będąc budowniczym z Polski masz przewagę nad budowniczym z Anglii. Możesz stworzyć, o wiele większą ilość słów.

Zaledwie 32 litery co to jest, policz to 0 do 32 jak to jest mało… czas szybko upłynął. Jednak dla wielu jest to zdecydowanie zbyt dużo, i nie chcą z tego materiału budować dużo słów. Ich w mowie, więc nie króluje zbyt dużo zbudowanych słów. Mówimy o mowie, bo jeżeli chodzi o pismo to tutaj z liter budują, a raczej przepisują dwa słowa: Imię i Nazwisko przy podpisie.

Dobrze jak w piśmie nie chcą używać liter, przecież mają do dyspozycji aparat zwany aparatem mowy, to tutaj może tutaj coś budują pięknego? Nie, to stanowiłoby zbyt duży problem, wydobywać z aparatu mowy dużo różnych słów. Wręcz jest to unikane, tak jakby za każde słowo należałoby płacić tantiemy dla liter. No, kur… hu…ja pier…. te kropki to taka cisza, takie słowo zbudowane z minus do potęgi milionowej. Tutaj te słowa nie padną. Dlaczego autor jest taki, że wprowadza cenzurę słowa? Autor jest taki, że woli w tym przypadku ciszę zbudowaną ze słowa zbudowanego z minus do potęgi milionowej.

Dla autora tego co tutaj właśnie piszę, a Państwo czytają słowo jest ciągle nieodkryte. Jest taką kopalnią w której ciągle wydobywa się nowe słowa. Choć wszystkie litery już zostały wydobyte, to słowa jeszcze nie. Gdzie można znaleźć taką kopalnię, gdzie ona się znajduję? Takie kopalnie są x miejscach, w x aparatach mowy ludzi. Trochę to tajemnicze? Nie takie miejsce to taka np. biblioteka w mieście Kraków. A w bibliotece dla poszukiwacza słowa jest kopalnia z której można czerpać i czerpać słowa. To tylko przykład gdzie można spotkać słowa.

Najważniejsze dla autora tekstu to litera, później słowo, następnie zdanie…i mamy opowiadanie w którym bohaterami były 32 litery. Niektóre pojawiły się w tej opowieści w roli 32 planowej inne w 1 planowej, jednak czy to była rola 1 planowa czy 32 planowa, dla autora każda litera jest skarbem.

Bohaterowie tej opowiści są:

a ą b c ć d e ę f g h i j k l ł m n ń o ó p r s ś t u w y z ź ż

0

Nigdy niespotkani

Posted by admin on Lipiec 30, 2017 in Opowiadania |

Nigdy niespotkani

To było dawno…nie tą opowieść trzeba zacząć całkowicie inaczej. Będzie bowiem ona opowieścią nie o tym co było, ale o tym co będzie. Musimy się przenieś kilkadziesiąt lat do przodu, jak w jakimś wehikule, by zacząć opowieść. Jednak to nie będzie taka odległa przyszłość. Czas akcji jaki przewidziała autor to rok 2030. Dlaczego akurat ten rok? To, nie ma znaczenia, to tylko jakaś data w przyszłości, może to być rok 2080, czy 2111, przypadkowe liczby, które zostały wciśnięte na klawiaturze.

Nie zajmując się dłużej rozstrzyganiem, jaka data będzie najwłaściwsza, przejdźmy do miejsca. Tutaj nie ma problemu, jest to ta sama planeta Ziemia, która była w 2012 roku. Jest jednak różnica, nie ma już na tej planecie takiego pojęcia jak „państwa”, nie ma podziałów na Polaków, Amerykanów, Niemców. Jesteśmy bowiem w roku, w którym najbardziej zmienił się człowiek.

Tak, jak można się było spodziewać postęp technologiczny z roku na rok był coraz większy. Powstały coraz „mądrzejsze” komputery. Jeżeli ktoś zna się na komputerach to aby zobrazować, jakie były komputery w roku 2030 napiszę tak. Gdyby zebrać wszystkie komputery z roku 2012, połączyć ich pamięci RAM, CPU, HDD, dla komputera z roku 2030 byłyby jak prosty dzisiejszy kalkulator.

To, jednak nie ma być opowieść o komputerach, nowych technologiach. To raczej opowieść o człowieku z roku 2030.

Komunikacja międzyludzka

Tutaj zaszły największe zmiany. Człowiek już nie spotykał się z człowiekiem, tak jak to było np. w roku 2012. Spotkania przy kawie, wyjście na miasto, takie coś nie istniało. Człowiek wybrał drogę zamknięcia. Wszystko to toczyło się wirtualnym świecie. Już w 2012 nastąpiły takie namiastki tego co było w roku 2030. Ludzie w 2012 roku, też coraz częściej wybierali zakątek własnego pokoju i komputer. Życie toczyło się w sieci Internet. 18 lat sytuacja, nie zmieniła się zbyt mocno. Po prostu technika pozwalała na bardziej większą „wirtualizację życia.”

Poniżej opis jak ludzie w takim czasie żyli, a bardziej dokładnie jak wyglądały związki między dwoma osobnikami ludzkimi. Przechodzimy do tytułu tego opowiadania

Nigdy niespotkani

Marti32 i Oksana227 to bohaterowie.

Marti32 i Oksana 227 dzieliło tysiące kilometrów, w tym ocean. W świecie z roku 2012 nigdy by się nie spotkali, a 2030 też się nie spotkają. Nie ma różnicy? Jest bo oni się znali. Pamiętajmy jednak, że ze wstępu wynikało, że mówimy o roku 2030 w pełni wirtualny. Marti32 właśnie wybrał wszedł do takiego wirtualnego świata. Postanowił wyjechać sobie na wycieczkę, do dawnej Ameryki z roki 2012. Postanowił to zrobić tak jak to kiedyś robiono wcześniej, wybrał więc odpowiednie plansze, odpowiednie pojazdy i już po minucie siedział w samolocie Warszawa-> Nowy Rok. Podróż jednak kilku godzinna bardzo go nużyła, postanowił ją przyspieszyć, zmienił opcje w oprogramowaniu :czas podróży 12 godzin zamień na 12 minut. I już lądował w Nowym Jorku. Nigdy tutaj nie był, dla niego ta plansza była całkowicie nowa, trochę zagubiony, ale jakże szczęśliwy, że może zobaczyć kolejne miejsce.

W Nowym Jorku zobaczył wielu ludzi, którzy tak jak on postanowili wybrać Nowy Jork 2012 w swoim oprogramowaniu komputerowym.

koniec cz.1

0

Wiem że

Posted by admin on Lipiec 30, 2017 in Wiersze |

Wiem, że:

Spokój jest tam, gdzie
cisza ma coś do powiedzenia

Czasami najwymowniejszym gestem
jest bezruch

Oczy nie tylko potrafią patrzeć
ale też pięknie mówić


najważniejsza jest Miłość.

0

Szukam

Posted by admin on Lipiec 30, 2017 in Wiersze |

Szukam

Szukam na planecie Ziemia

Szukam na kontynencie Europa

Szukam w kraju Polska

Szukam…

Czy ja źle szukam?

A może zbyt ukryte by odnaleźć?

jeszcze jutro poszukam

Szukam i znajdę…

bo znam Twoje imię: Miłość !

0

Droga

Posted by admin on Lipiec 30, 2017 in Wiersze |

Kiedyś myślałem: „znam drogę”
dziś już nie wiem jak iść
gdy pełno skrzyżowań mam
a drogi kręte i górzyste
Lewo, prawo a może prosto
bo cofnąć się nie da
Nikt nie zrobi kroku za mnie
moja droga moje wybory
Nie będę się zatrzymywał jednak
po odpoczynku znów ruszam…

0

Biała kartka

Posted by admin on Lipiec 30, 2017 in Wiersze |

Biała kartka

Marzenie miała kartka by poznać uczucia
choć nie wiedziała jakie dokładnie
Lecz czy nie lepiej pozostać jej w bieli
w końcu na niej może się pojawić złość
zazdrość gniew strach i cóż pozostanie
z tej czystej bieli jaka była
a może jednak pojawi się na niej
miłość uśmiech szczęście
Każdego dnia taka biała kartka
jest zapełniania cząstką mego życia
a o prawo zapisu walczą
te lepsze jak i gorsze chwile

Copyright © 2011-2017 SercemPisane.pl All rights reserved.
This site is using the Desk Mess Mirrored theme, v2.5, from BuyNowShop.com.